Dyskusja rozgorzała na dobre, dziękuję za komentarze. Staram się myśleć otwarcie i nie zamykać się na racje, szczególnie ludzi o poglądach odmiennych niż moje, tak naprawdę cały sens dyskusji jest przecież tylko wtedy. Nie stawiajmy sobie jednak dogmatów w stylu układ istnieje, bo rząd jest pod 2-letnią ‘nagonką medialną’, bo wtedy to nie jest dyskusja racjonalna, tylko zaczyna to być dyskusja o kwestiach wiary. Wiarę zaś uważam każdy ma prawo wyznawać według własnego mniemania i nie powinien narzucać jej innym. Nie słyszałem określeń o ‘nagonce’ od posłów SLD, gdy pracowała nad nimi komisja śledcza do spraw afery Rywina, gdy media karmiły się coraz bardziej porażającymi przeciekami. Nie chcesz być pod ‘nagonką medialną’, nie pchaj się do działalności publicznej, taką zasadę polecam kandydatowi każdej partii. Dopóki ujawnione nie zostaną dowody na istnienie układu zostanę sceptyczny. Układ byłby dowodem na ogromne społeczne zaufanie między członkami tej sieci. Ścisłych finansowych powiązaniach i doskonałej oraz praktycznie niemożliwej do udowodnienia współpracy. Włożę to jednak między bajki, to nie jest obraz współczesnego Polaka. Wnikliwy obserwator rzeczywistości widzi z pewnością wiele biznesowych układów i układzików, a jeżeli cześć z nich podejrzewa o popełnienie przestępstwa powinien działać, każdy taki człowiek godzien jest najwyższego szacunku.
Jeżeli były członek UPR chwali w komentarzach uwłaszczenie spółdzielczych mieszkań to ja się pytam gdzie jest to poszanowanie własności prywatnej, gdzie są te prawicowe wartości? Ja zachęcam PiS w takim razie do uwłaszczenia leasingowych aut, przecież ich użytkownicy nimi jeżdżą i za nie płacą, należą im się. Bardzo łatwo rozdawać jak Janosik nie swoje pieniądze. Pakiet Kluski, szeroko już dyskutowany odkąd pojawił się pomysł pakietu wspierającego przedsiębiorczość w rządzie Marcinkiewicza to projekt widmo, okrajany z jednej konferencji zapowiadającej jego wprowadzenie na drugą. Nie łudźmy się, że PiSowi na nim zależy, jego elektorat to nie przedsiębiorcy. To emeryci, renciści, pracownicy nisko wykwalifikowani, nie jest to dla nich żaden priorytet.
Krzyśku - nie chcę być tu ani rzecznikiem PO, ani SLD, podobnie jak Ty nie chcesz odpowiadać za PiS i całkowicie Cię rozumiem. Każda jednak władza inna niż ta, która nam litościwie dzisiaj panuje wydaje mi się lepsza, nawet w ciemno. Na przykład rozwiązanie w służbie zdrowia, jakie dzisiaj proponuje Religa to paraliż niewydolnego systemu, w który ładujemy spore pieniądze (chociaż mniej niż średnia europejska), bez podejmowania żadnych decyzji, bez żadnej wizji przyszłości, nawet prace nad niewycenionym koszykiem świadczeń podstawowych zostały zatrzymane. Pewnie powinienem powiedzieć coś o prywatnych szpitalach i publicznym finansowaniu, albo jeszcze lepiej, komercyjnych ubezpieczeniach zdrowotnych, ale ta materia jest bardzo trudna i przeciętny czytelnik gazet może sobie spekulować na podstawie kilku modeli, od amerykańskiego, który właśnie przeżywa duże trudności, po podobny naszemu brytyjski, na którym też wszyscy wieszają tam psy. Każdy obywatel, który jakoś sobie radzi, wybrałby u nas model amerykański, niestety takich jest zdecydowana mniejszość.
W sprawie Jarosława Kaczyńskiego i jego powiązań z aferą FOZZ zwracamy uwagę, kto jest zeznającym i kwestionujemy jego wiarygodność, za to gdy Kwaśniewskiego obciąża siedzący od 3 lat w areszcie Dochnal (któremu nie postawiono żadnych zarzutów) dzisiejsza ekipa bierze to z całą powagą. Owszem, kwestia uczciwości i poszanowania prawa to rzecz podstawowa, dlaczego więc Lech Kaczyński prawa nie szanuje? Dlaczego nie przeprosi Mieczysława Wachowskiego tak jak nakazał mu to sąd? Czyżby było prawo inne niż te, za pomocą którego sądzą dzisiaj sądy? Gdzie było to poszanowanie władzy sądowniczej, gdy wypominał wiadome kręgi, z jakich wywodzi się sędzia Małgorzata Mojkowska? Czy najwyższemu urzędnikowi państwowemu przystoi publicznie kwestionować bezstronność sędziów? Naprawdę zasadę trójpodziału władzy nie wymyślono w PRL, na jej podstawie działa cały cywilizowany świat.
Owszem, nasze sądy działają źle, ale sposoby, jakimi leczy je Zbigniew Ziobro są całkowicie nieadekwatne do sytuacji i bardzo drogie. Dżumę chce leczyć cholerą, największe pieniądze wywala na McSądy 24h i na jak najdłuższe przechowywanie przestępców w więzieniach, zamiast na budowanie etosu pracy sędziego, odbudowaniu prestiżu tego zawodu. Nie może być tak, żeby sędziowanie było przepustką do adwokackiej palestry, to jest prawdziwa patologia i wymaga systemowych zmian i znacznych nakładów. To jest jednak działanie długotrwałe i trudne, na tym więc Ziobrze nie zależy. Jemu zależy na dalszym podporządkowaniu prokuratury pod ministerstwo sprawiedliwości, kiedy w naszej sytuacji jest to ścieżka do kolejnych patologii, które widzimy już w działaniu. Szerzej sądownictwo starałem się opisać we wpisie Za Jaskierni w MS działy się rzeczy po prostu skandaliczne, wystarczy zobaczyć:
całkowicie się z tym zgadzam i chciałbym, żeby Cejrowski ponowił serię i zajął się teraz działalnością prokuratury krakowskiej w sprawie Majchrowskiego w czasie wyborów samorządowych. Myślę, że waliłby tym kubkiem w stolik równie mocno. Za skrajną naiwność biorę to ogromne zaufanie do Ziobry. Nie może być uczciwy ten, kto potrafi o swojej uczciwości zapewniać bitą godzinę. On w końcu zresztą na tej gadatliwości popłynie, o tym także jestem przekonany. Jest inny aspekt podnoszonej antykorupcyjnej propagandy, ona paraliżuje część urzędów. Urzędnicy boją się wydawać decyzje przed wykorzystaniem terminów w obawie posądzenia o korupcję. Ciekawe ile w związku z tym powstaje strat. Nie znaczy oczywiście, że nie należy z korupcją walczyć, jak najbardziej należy, ale minimalizując przede wszystkim uznaniowość urzędniczych decyzji, ograniczając biurokrację.
Po zapewnieniach Ziobry, że nie wiedział o sprawie Blidy ogarnia pusty śmiech. Jak o tak szumnej medialnie sprawie miałby nie wiedzieć propagandowy, rządowy frontmen kiedy wiedział o niej premier. Za to wcale mi nie do śmiechu jeśli chodzi o zarzut udziału mediów w sprawie Blidy, jednak jedyne media, które obwiniałbym za jej śmierć to te, które wyprodukowały wyjątkowo paszkwilanckie, propagandowe gnioty w stylu „Misji Specjalnych”. Jeden z najbardziej obrzydliwych to ten o kardiologu Mirosławie G. i rozrzuconych na jego łóżku butelkach whisky i długopisach. Tego typu znęcanie się władzy wykonawczej w osobie ministra Ziobry i posłusznych mu publicznych mediów nad obywatelem swojego kraju to jeden z największych przejawów zdziczenia moralności. Gdzie jest ta misja publiczna, chciałbym zobaczyć jej założenia, bo chyba nie pojmuję celów jej działania. Na główną część polemiki o zagrożeniach demokracji, tym słowie - wytrychu wykorzystywanym dość często na wyrost, szczególnie w odniesieniu do naszego kraju przed 1997 rokiem chciałbym odpowiedzieć po decyzji sądu w sprawie zatrzymania Kaczmarka, Kornatowskiego, Netzla oraz Krauzego. Wydaje mi się, że rzeczywistość dostarcza niestety aż nadto przydatnych argumentów.
komentarze (14) | dodaj komentarz